„Syndrom bycia zbyt miłą, czyli dlaczego świat wchodzi mi na głowę”.

Newsletter

Subskrybuj mój comiesięczny Newsletter i odbierz mój E-Book w prezencie.

Kiedy jesteśmy małe mówi się nam, że mamy być grzeczne, nosić różowe sukienki, nie chodzić po drzewach i przede wszystkim- słuchać mądrzejszych od nas- czyli autorytetów – rodziców, pani w przedszkolu, a potem nauczycieli. Mamy nie używać brzydkich słów- bo damie nie przystoi, nie złościć się- bo „złość piękności szkodzi” i mamy po prostu być posłuszne.
Kiedy stajemy się młodymi kobietami osacza nas presja społeczna i presja bliskich- babcia pragnie zobaczyć wreszcie wymarzonego wnusia, a rodzice martwią się, że Twoje koleżanki mają już „chłopaka na stałe” – a Ty jeszcze nie…Mamy też „po bożemu” zaleźć „porządną, normalną pracę”, a nie zajmować się głupotami jak na przykład aktorstwo,, czy taniec.
Jako dorosłe kobiety chcemy być lubiane, akceptowane i chcemy przynależeć. Boimy się samotności, odrzucenia, oceny i bycia outsiderką. Tak więc- wzorem bajkowego Kopciuszka staramy się być coraz milsze i milsze- dla naszych partnerów, bliskich czy przyjaciół.
Swoje potrzeby i wartości stawiamy w kącie i dopasowujemy się, bo liczymy na to, ze ktoś nas pogłaszcze po głowie.
Tyle, że efekt jest z reguły odwroty. Nasi mężczyźni przestają nas szanować, klienci też nie szanują naszych granic i wchodzą nam na głowę, znajomi nas wykorzystują. Nasz pracodawca wyciska z nas ostatnie soki, a my i tak boimy się iść po podwyżkę, czy przerenegocjować warunki pracy z obawy przed jej utratą.
Nie dogadujemy się z naszym partnerem, który nas często nie rozumie, ale nie mówimy jasno co nam się nie podoba, bo boimy się, że odejdzie do innej kobiety. W łóżku robimy rzeczy, na które nie mamy ochoty, ale przecież nie wypada odmówić. Nie realizujemy tez własnych fantazji, bo boimy się ośmieszenia.
I tak dzień po dniu, krok po kroku stajemy się coraz bardziej sfrustrowane rzeczywistością, okropnymi ludźmi i niesprawiedliwością świata.
Syndrom bycia „zbyt miłą” zaczyna wychodzić nam bokiem.
Niezależnie od tego gdzie jesteśmy dzisiaj, zawsze mamy wybór tworzenia naszego życia w inny sposób.
Czasy Księcia z bucikiem raczej już nie wrócą, więc może warto wreszcie powiedzieć „dość” i zacząć zauważać siebie i swoje potrzeby. I zamiast czekać na księcia zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Powodzenia.