Dojrzałość, czyli o układaniu puzzli bez oczekiwań

Newsletter

Subskrybuj mój comiesięczny Newsletter i odbierz mój E-Book w prezencie.

Usiadła w fotelu i zadumała się. Chociaż była po 40tce – wyglądała nadal atrakcyjnie i mężczyźni wciąż się nią interesowali.

Kiedyś- kiedy była niepewna, nieśmiała i wyglądała inaczej – miała poczucie, że jest niedostatecznie dobra, ciągłe prześladowały ją głosy, że mogłaby bardziej się postarać..być jeszcze lepsze wersją siebie, i jeszcze lepszą…I tu tkwił haczyk-nie można być ciągle lepszą wersja siebie..nie można się ciągle ulepszać…

Potem, zbudowawszy zdrowe poczucie własnej wartości odkryła, że mężczyźni do tej pory absolutnie niedostępni- zaczęli się nią interesować. Mogła wybierać i przebierać. Romanse- chociaż pełne flirtów, niuansów i dwuznaczności, dające jej radość i energię witalną – nie były do końca tym, czego poszukiwała.

Czego więc pragnęła?

Z jednej strony tęskniła za Wielką Miłością- taką od pierwszego wejrzenia, taką, która zdarza się w filmach i powala z nóg, tęskniła za uczuciem obezwładniającym, przed którym nie możesz i nie chcesz się bronić, przed którym stajesz naga i nareszcie widzisz prawdziwą części wszystkich swoich aspektów, wszystkich swoich jaźni, porozrzucanych wcześniej w bezwładzie oczekiwania.

Wielkie Miłości były na pewno w Hollywood, w filmach, które podsycały palące pożądanie, oczekiwanie na coś wyjątkowego i pięknego. Tęskniła za namiętnością, która nie kończyła się w ciągu dwóch lat, która nie byłaby przez psychologów przysypana popiołem i zamieniona w jakiś cholerny rodzaj uzależniającego przywiązania, albo skazana na szafot.

Ona nie chciała Miłości skazanej na szafot, pragnęła uczucia wyjątkowego, prawie idealnego – chociaż dokonane wiedziała, ze ideały nie istnieją…

Ale z drugiej strony….

Z drugiej strony- myślała o sobie jako o kobiecie potrzebującej przestrzeni, potrzebującej wolności, aby się wyrażać…..

Myślała o sobie jako o Kobiecie, która pisze, która maluje, która budzi się w nocy, żeby zapisać wierz, ulotny i delikatny jak pióra niewidzialnych ptaków porozrzucane na polanach..

Jej wewnętrzna kreatorka nie dawała się zamknąć w żadnej klatce konwenansów i hipokryzji, jej wolność miała skrzydła…

Ona sama- pełna czasem trudnych do uchwycenia sprzeczności, a jednocześnie tak bardzo bliska swoim wartościom, nie dająca się omamić lepkim słówkom, nie lecącą już jak ćma do światła, nie wpadająca w ramiona przystojnego mężczyzny, aby udowodnić sobie swoje piękno..

Usiadła w fotelu i zadumała się…. Kolejny dzień..kolejny kawałek układanki ..

…Dojrzałość pozwala Ci na życie bez oczekiwań. Daje Ci pewnego rodzaj spokój. Już wiesz, że nie na wszystko masz wpływ, ale jednocześnie znasz swoją wewnętrzną siłę, masz dostęp do źródła swojej mocy…
Układasz kolejny dzień jak kawałki puzzli które poznasz w całości dopiero po ułożeniu wszystkich części…

Świadomość siebie pozwala na odpuszczenie, na swobodne bycie sobą bez konieczności rywalizacji, bez konieczności brania udziału w wyścigach i konkursach…

Możesz być sama i możesz być z mężczyzną, mieć męża albo kochanków, możesz malować i pisać wiersze- na tym właśnie polega wolność oraz możliwość dokonywania takich wyborów, które są zgodne z Tobą.

Możesz być taką kobieta, jaką chcesz. Możesz wybrać.