Moja Historia

Mam na imię Magdalena i chciałabym opowiedzieć Ci moja historię tym kim jestem i o tym jak dotarłam do miejsca, w którym znajduję się obecnie.

Gdyby kilka lat temu ktoś zapytał mnie o moje trzy największe osiągnięcia, prawdopodobnie zaczęłabym szukać w głowie kierunków studiów, które skończyłam, albo jakiś spektakularnych wydarzeń.

Gdybyś zadała mi to pytanie dzisiaj – moja odpowiedź byłaby zupełnie inna.

Dzisiaj bowiem za moje największe osiągnięcia uważam:

  1. Pokochanie siebie.
  2. Wyjście z toksycznej relacji z mężczyzną i nie powtarzanie negatywnych wzorców, które powielałam w relacjach męsko – damskich.
  3. Osiągnięcie stanu permanentnej Radości wewnętrznego dziecka, które wreszcie zostało utulone i może cieszyć się każdą chwilą.

Z czym do gości, czyli historia o Agnieszce Ewie

Miałam na imię Agnieszka Ewa. Byłam dziewczyną mieszkająca w Łodzi, taką jak tysiące innych, borykałam się ze stygmą szarej myszy, którą zresztą sama sobie nadałam, z kompleksami oraz z brakiem akceptacji mojego wyglądu oraz brakiem poczucia własnej wartości i pewności siebie.

Widziałam się jako grubą, nieatrakcyjną, smętną, niczym nie wyróżniającą się dziewczynę, która sądziła, że na wiele rzeczy w życiu nie zasługuje. Byłam nieśmiała, chciałam bardzo być lubiana i akceptowana. Często czułam się nierozumiana przez rówieśników.

Skąd takie przekonania? Byłam przecież dzieckiem kochanym, miałam oboje rodziców, a jednak w mojej głowie uroiły się takie ograniczające myśli, które metodycznie i systematycznie zżerały mnie od środka jak niewidzialny tasiemiec.

Moim głównym przekonaniem było okrutne: “Z czym do gości?” – co oznaczało- “I tak nie warto próbować, bo są od Ciebie lepsi, ładniejsi, zdolniejsi ludzie. I tak Ci się nie uda.” Efektem takiej postawy był brak działania podszyty lękiem, albo rezygnowanie przy pierwszym napotkanym wyzwaniu. Miałam wrażenie, że “super życie” jest wielkim stołem szwedzkim w ekskluzywnym hotelu, do którego mogę podejść dopiero wtedy, kiedy inni już się najedzą, albo co gorsza – stół ten znajduje się w takim hotelu, na który w ogóle mnie nie stać. Bo przecież ja nie umiem się rozpychać, bo przecież lepiej poczekać, bo przecież nie jestem dostatecznie przebojowa, interesująca i mająca coś ciekawego do zaoferowania światu.

Słyszałam w mojej głowie ten krytyczny głos i “dzięki” niemu, wibrującemu w moje czaszce jak uparty, upierdliwy, malaryczny komar, wielu inspirujących rzeczy w ogóle się nie podjęłam.

Czułam w głębi serca smutek i ból, bo wiedziałam, że tak naprawdę to nie jest moje życie. Czułam się inna, czułam się outsiderką. Zaczęłam wtedy pisać pamiętniki i wiersze, ale i tak brakowano mi przyjaciółek i wspierających ludzi.

Ale jak możesz wejść w bliższą relację z kimś innym, skoro sama nie potrafisz dać sobie tego ciepła i otulenia?

Czułam też, że pod warstwami iluzji ego, które sama sobie wymyśliłam, albo które przejęłam od innych- kryła się zupełnie inna osoba.

I w pewnym momencie powiedziałam sobie: “Dość!”- pod gruzami ograniczających przekonań jestem prawdziwa ja. I zaczęłam szukać…

Wtedy rozpoczęła się niesamowita, fascynująca, aczkolwiek czasem niełatwa, trwająca do dziś “Podróż do siebie “- podróż oparta na rozwoju osobistym i rozwoju duchowym.

Zadałam sobie wtedy trzy pytania, które przyniosły ogromna transformację w moim życiu:

1.Kim jestem? 

2.Czego chcę?

3.Po co chcę to osiągnąć?

I tak jak Michał Anioł odłupywał zbędne części marmurowego bloku tworząc rzeźbę Dawida, tak ja odrzuciłam stare, pachnące stęchlizną, ograniczające przekonania docierając do prawdziwej siebie.

Co osiągnęłam?

Przede wszystkim odrodziłam się na nowo i stałam się nareszcie sobą. Co więcej – doszłam do wniosku, że imiona ze “starego życia” – Agnieszka Ewa – nie są już “moje” i zmieniłam je na imię Magdalena (które około dwudziestu lat temu podpowiedziała mi moja intuicja).

Co jest inaczej?

Mam na imię Magdalena. Zmieniłam się nie tylko wewnętrznie, ale też zewnętrznie. Zgubiłam około dwudziestu kilo, którymi odgradzałam się od otoczenia w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa, odrzuciłam balast, że jestem gorsza, poczułam się kobieco, poczułam, że jestem w domu. I mimo, że nie mam już ani 25, ani nawet 30 lat – dopiero teraz od kilku lat czuję się naprawdę piękną kobietą, ale to piękno wypływa z wnętrza i ma niewiele wspólnego z wiekiem i kształtem biustu.

Odnalazłam spójność tego, co robię i tego kim jestem. Pokochałam siebie i przestałam się porównywać. Kiedyś czułam się inna i niedopasowana, za wszelką cenę chciałam przynależeć. Teraz już wiem, że moja inność daje m poczucie bycia kimś unikalnym, kimś wyjątkowym.

Bo każdy z nas jest wyjątkowym człowiekiem – jednorożcem – czasem tylko nie potrafimy sami tego dostrzec.

Zrozumiałam też, że nie można być lubianym przez wszystkich i przez wszystkich akceptowanym. I to jest absolutnie ok. Trzeba znaleźć własne plemię i z niego czerpać siłę i wsparcie.

Inspirować i wspierać ludzi, aby cieszyli się spełnionym życiem”.

Każdy ma prawo do Spełnionego życia i każdy może być jego kreatorem –  twórcą, a nie ofiarą. Dzięki rozwojowi duchowemu mam poczucie, że niezależnie od tego, w jakiej sytuacji się znajdę, jestem zawsze chroniona przez Wyższą Jaźń, przez Anioły i przez mojego osobistego, ukochanego Anioła Stróża. To daje mi poczucie spokoju i wprowadza lekkość oraz- co najważniejsze – zimniejsza lub eliminuje lęk

Dzięki rozwojowi osobistemu i moim własnym procesom coachingowym oraz dojrzałym i mądrym mentorom, których spotkałam, odkryłam moją życiową misję:

Za co jestem sobie wdzięczna?

Za to że miałam odwagę, aby podążać Ścieżką Serca, aby pracować z pasją i

odzyskać swoją pierwotną, ogromną moc. Nie zawsze było łatwo- były wzloty i upadki, były momenty próby – ale wiem, że kiedy jestem na mojej Ścieżce Serca znajduję się  dokładnie tam, gdzie powinnam być – i zawsze znajdę pomoc i wsparcie.

Jestem sobie wdzięczna za to, że wróciłam do siebie, że mogę pielęgnować teraz najważniejsze dla mnie wartości: Miłość, Wolność, Spójność, Odwagę i Odpowiedzialność.

Jestem autorką motta: “Bądź Michałem Aniołem swojego życia. Namaluj własną Kaplicę Sykstyńską”

Dziękuję Ci, że chciałaś mnie bliżej poznać. Pokazując Ci siebie nie miałam zamiaru Cię do niczego przekonywać, ani niczego Ci udowadniać. Możesz zakwestionować każde moje słowo, możesz je poddać w wątpliwość – zawsze masz wybór.

Jeśli jednak sądzisz, że mogę Ci w czymś pomóc, z czym mierzysz się teraz w swoim życiu, ze nasze spotkanie nie jest przypadkowe – napisz do mnie lub zadzwoń.

Ściskam Cię,

Magdalena.

Pobieram Ebook