„ Bądź zawsze dzielna Agnieszko”, czyli jedno z najważniejszych zdań w moim życiu”

Kiedy byłam młodą dziewczyną czułam się „za jakaś”, albo „niedostatecznie jakaś”- zwykle za gruba, za niska, za mało przebojowa, za mało pewna siebie i za „niedopasowana”.

Pamiętam jeden przykład  z mojego nastoletniego życia – miałam wtedy 16 lat i mój sąsiad z siódmego piętra, który bardzo mi się podobał – zaprosił mnie na osiemnastkę. Spanikowałam- Boże- 18tka u J. – On taki przystojny, a ja taka nie modelka i na dodatek nie skończyłam żadnego kursu tańca. Jak wiadomo- na osiemnastkach trzeba zaprezentować poziom mistrzowski tańczenia. Oczywiście nie poszłam.

Ten właśnie przykład pokazuje Ci moje ówczesne nastawienie- unikanie, zawinięcie kiecy i ucieczka.

Kiedy dostałam mój pierwszy w życiu pamiętnik- kiedyś było coś takiego- czyli taki zeszyt do którego wszyscy się wpisywali – mój Tata napisał mi grubym, ciemnozielonym mazakiem na pierwszej stronie „Bądź zawsze dzielna Agnieszko” (bo kiedyś tak miałam na imię). Mazak mi się nie podobał- był taki poważny, a wpis się nie rymował- pamiętam, że byłam nieco rozczarowana. Koleżanki i koledzy z klasy pisali „rymy częstochowskie” typu „ na górze róże, na dole fiołki, a my się kochajmy jak dwa aniołki” i ozdabiali je pstrokatymi obrazkami.

Sens wpisu mojego Taty zrozumiałam dużą później i wtedy zdałam sobie sprawę, że to było jedno z najważniejszych zdań w moim życiu.

Od tamtego czasu zmieniłam wiele- moje imię, jak i mnóstwo przekonań, które mnie ograniczały. Czy jestem wolna?- od lęku, od krytycznych głosów, od momentów, w których nogi mi drżą?… pewnie nie.

Ale boję się i działam. I dzięki temu milimetr po milimetrze, kawałek po kawałku buduję moje życie takie, jakiego pragnę.

Jest bardzo łatwo i czasem bardzo trudno. Bo apetyt rośnie w miarę jedzenia, a moja niecierpliwość niestety w ciągu tych lat nie zamieniła się w świętą cierpliwość.

Ale moja dojrzałość dała mi świadomość siebie – poczucie własnej wartości, poczucie, że jestem fajną, ciekawą babką. Czy jestem doskonała? – Nie.

Czy jestem perfekcyjna? Nie.

Ale dobrze mi z tym i daję sobie na to przyzwolenie.

Nie zamierzam startować ani w konkursie piękności w Wenezueli, ani konkurować z Einsteinem. Jestem bardzo średnim kierowcą, fatalnym parkowaczem samochodu i mylę się często w kalkulacjach matematycznych. Ale jestem ok.

Jestem ok, bo mam swoje pasje, piszę pamiętniki i wiersze, bo czasem wymaluję jakiś obraz, bo kocham zwierzęta i ludzie mówią, że można na mnie polegać i wtedy mam łzę w oku, ponieważ się wzruszam.

Jestem dojrzałą kobietą. Życie czasem mnie otula, a czasem trochę da po dupie, ale wierzę absolutnie, że jestem szczęściarą.

I już teraz nie uciekam, nawet kiedy się boję. Czasem zanim zrobię ten pierwszy krok muszę trochę postać, odczekać, zastanowić się dłużej. Ale życie to nie wyścig. Poza tym i tak kończy się śmiercią, więc nie muszę się tak strasznie spieszyć. Nie muszę być koniem i woźnica jednocześnie.

Jestem córeczką tatusia, mój ojciec to jeden z najmądrzejszych, najwartościowszych ludzi jakich spotkałam. To on właśnie dał mi dużo miłości, wsparcia, akceptację i wszystko to, co ojciec może dać córce.

Czasem się jeszcze boję Tato- ale już jestem dzielna.

 

 

Coach Dla Kobiety

About Coach Dla Kobiety